...czyli rozkład świata na czynniki pierwsze, ot co!

O mnie: Rocznik '83. Prosty moralnie, skrzywiony życiowo. Niezmiennie niedojrzały. Lubiący stanąć okoniem dla zasady. Bywa nieortograficzny i sarkastyczny. Lubi wiedzieć "dlaczego" oraz czytać/słuchać o ludzkiej niegodziwości. W wolnych chwilach rozczesuje kosmate myśli, uwalnia zielone oliwki z zamknięcia w słoikach lub plecie trzy po trzy...


Jakiekolwiek byłoby źródło mej głupoty, jeszcze się nie wyczerpało.
(Kurt Vonnegut)



NAPISZ DO MNIE

Użyty szablon jest autorstwa kate_mac

Blog > Komentarze do wpisu

Lana Del Rey a hipokryzja

Przypadek Lany Del Rey jest, delikatnie mówiąc, intrygujący i to z wielu powodów. Pierwszy - znów osoba która nie wydała jeszcze choćby jednej płyty, już nawet niekoniecznie dobrej, jest kreowana na, jak to określił w nagłówku jeden z polskich portali, "megagwiazdę". Drugi powód - czy ona naprawdę potrafi śpiewać? Trzeci - wciąż powracające pytanie: artystka czy produkt speców od show-biznesu?

Przyznam się bez intensywnych przesłuchań, że jestem uczulony na hipokryzję. Mimo tego, zapewne w przypływie nagłej skłonności do masochizmu, sam hipokrytą bywam. Wszyscy nimi bywamy, czego Lana Del Ray jest dosadnym przykładem. Dlaczego bowiem nie przeszkadza nam, gdy oferowany jest nam przez przebrzydłych speców z korporacji odtwarzacz mp3 dokładnie taki, jakiego potrzebujemy; samochód taki, jakim chcielibyśmy jeździć; czy papier toaletowy z wzorkiem 3D (zapewne w HD), dokładnie taki, jakim chcielibyśmy się podcierać? Dlaczego natomiast oburza nas gdy dostajemy wokalistkę, dokładnie taką, jakiej chcielibyśmy słuchać?

Można zakrzyknąć, że to oczywiście nie tak! Wokalistka winna być artystką pełną gębą, nie na pół gwizdka, posiadać serce piękne i wrażliwe, które jakoby dawałoby jej prawo do władania rzędem dusz. Nie może być przecież tylko produktem, który ma się dobrze sprzedać etc. Sęk w tym, że jeśli kogoś takiego potrzebujemy, to taka persona będzie nam dana. Piękne i wrażliwe serce zostanie rzucone na rynek tylko dlatego, że to my go tam chcemy. Jak to serce się nie przyjmie, zostanie wyparta przez inne. I tak będzie w kółko dopóty, dopóki to popyt rodzi podaż. A zastanówmy się też przez moment jak bogatą podaż "artystów" będących tylko produktem mamy na rynku i co to świadczy o popycie, który świadczy o nas...

A muzyka Lany? Zarówno "Video Games" jak i "Born to Die" trafiają w moje poczucie estetyki. Tego będę się trzymał i całej płyty chętnie posłucham. Nawet jeśli jest to wyłącznie produkt paskudnych korporacji fonograficznych, z którymi jest mi bardzo nie po drodze, to przecież każdy z nas bywa hipokrytą.



 



czwartek, 02 lutego 2012, mckmck
2012/02/02 12:40:28

Polecane wpisy